maj 24
I wcale nie chodzi o tą piosenkę. Chodzi o kartkę urodzinową dla bardzo szczególnej osoby. A było tak- zbliżały się urodziny, a ja jedyne co wiedziałam to to, że nic co do tej pory zrobiłam nie pasuje do tej osoby. Żadne ozdobniki, fiku- miku czy wstążeczki. To miało być trafione w dychę. Właśnie! Trafione! A przecież jubilat ma z tym trafianiem trochę do czynienia…:) I już poszło: dziury po kulach, tarcza strzelnicza, czerwone jak krew punkty na sylwetce. I każde trafienie w konkretne, ściśle określone miejsce opisane adekwatnym życzeniem.
Na razie został wykonany tylko jeden egzemplarz tej kartki, ale kto wie…może kogoś jeszcze ustrzelę? Kiedyś?…:)






aleeeeeeeeeeeeeeeee! bombowe ;) ciekawe dla kogo ? ;)
podobają mi się opisy przy trafionych miejscach. Tuśka! jak zwykle dałaś radę :)!
Jak będziesz grzeczna to ci pokażę wszystkie trafienia:))
:) ale się uśmiałam jak to zobaczyłam :) masz nową koncepcję twórczą Tusiu ?? :) słodko