paź 23

Był taki czas, gdy pojawiające się u mnie pary wybierały same białe bądź kremowe kolory do zaproszeń. Prawo serii zapewne. Ale jednak nawet moja cierpliwość ( ogrooooomna) ma granice i musiałam powiedzieć dość! Potrzebowałam koloru. Potrzebowałam czegoś przesadzonego, kiczowatego wręcz. I z takiej potrzeby powstała kartka bollywoodzka- połączenie ciepłego pomarańczu, złota i magenty. Miałam gdzieś w zapasach resztki cudownego papieru z Gmundowskiej serii Reaction, mieniącego się głębokim różem. Miałam magentową wstążkę z organzy. Miałam pomysł:)

bollywood1

bollywood2

bollywood3

4 odpowiedzi to “Terapia kolorem czyli Bollywood”

  1. Paulina mówi:

    piękne, jedne z moich ulubionych autorstwa Tusi ;)
    hmm….te kolory, aż się buźka uśmiecha ;)

  2. Dzikus mówi:

    Świetne! I wcale nie trąci kiczem! Absolutnie! Te nasycone barwy (faktycznie jak z indyjskich odświętnych sarii) aż kipią emocjonalnością. Brawo!

  3. Martinez mówi:

    Piękne kartki bez wyjątków. ale mam pytanie, które mnie bardzo nurtuje. Jakia jest metoda wykonania tych ornamentów na kartce. czy to jest robione stemplem? bardzo proszę o odpowiedz :)

  4. Tusia mówi:

    bingo:)

Zostaw komentarz

preload preload preload